blog

Chodź, podziel mój świat na kwadraty

Ciężkie interwały VO2Max, gdzie w końcowych momentach chcę się wypluć płuca łapiąc gwałtownie powietrze. Ustawki rowerowe, gdzie szybka jazda po zmianach nie pozwala, żeby się rozejrzeć i podziwiać mijający piękny krajobraz. Wyścigi na Zwifcie, gdzie w końcowym fragmencie zamykając zalewane potem oczy wyciska się z siebie ostatnie drobinki energii, a na zewnątrz deszcz wtedy pada i pada. Strome podjazdy w Peak District, gdzie podczas przepychania korby marzy się o kilka ząbków więcej na dużej tarczy z tyłu, a stawanie na pedały staje się chwilową koniecznością.

Cierpienie i ból to część kolarstwa, każdy który ma na celu poprawę swojej wydolności rowerowej zna je dobrze. “Po co w ogóle ja się tak męczę” aż chce się zadać sobie słynne już zdanie Kasi z reklamy. Jakie są inne oblicza kolarstwa, takie bardziej przyjemne? Zaraz na myśl przychodzą tzw Coffee rides, czyli długie jazdy na niskiej intensywności upływające wśród rozmów z towarzyszem który akurat jedzie obok, zwieńczone w klimatycznej kafejce z unoszącym się aromatem “kofeiny” i domowych ciast.

United Eagles coffee ride

Nie o tym jednak będzie dzisiaj, po tym przydługawym wstępie. Będzie o Squadrats, czyli o naszym zamiłowaniu do eksploracji, poznawaniu miejsc nowych, czasem zaskakujących, ale też takich do których nie będziemy mieli nigdy ochotę wrócić. Czymże więc jest Squadrats? Dzieli on nasz świat na kwadraty o szerokości 1 mili. Synchronizując go ze Stravą, każdy taki kwadrat odwiedzony kiedykolwiek podczas aktywności rowerowej, biegowej czy też zwykłego marszu jest oznaczony jako odkryty. Można robić postępy na przykład w ilości odkrytych takich kwadratów, a także budować możliwie największy, ciągły obszar - tak zwany übersquadrat, składający się z sąsiadujących kwadratów. W tej sytuacji, żeby powiększyć nasz übersquadrat często musimy udać się do miejsc zupełnie do tej pory przez nas ignorowanych.

Oddajmy głos Sewerynowi:

“O Squadrats dowiedziałem się w Sylwestra 2024 od Pawła, kolegi z BH-ZTPL. Gdy tylko wróciłem do Anglii, pierwszą rzeczą, jaką zrobiłem, było „zassanie” wszystkich aktywności ze Stravy. Po wstępnej analizie pomyślałem: „Phi, powiększanie tego obszaru to będzie dziecinada i strata czasu”. Przecież i tak jeżdżę dużo i wszędzie. Ale wtedy okazało się, że istnieje nakładka na Komoot, która pokazuje nieodkryte kwadraty bezpośrednio na mapie podczas planowania trasy. I to zaczęło kusić. Pojawiła się myśl: „Złapię jeden, może dwa przy okazji”. A potem... ciemnozielone pola zaczęły mnie drażnić.

Ubersqudrat Seweryna

Trzeba je było odwiedzić. Zwykłe weekendowe jazdy zamieniły się w krótkie, ekscytujące wyprawy. Na „kwadraty” ruszamy teraz całą rodziną – pieszo albo lekko rowerowo. Mamy frajdę, gdy uda się „zgarnąć” większy obszar albo trafić przypadkiem na ciekawe miejsce, o którego istnieniu nie mieliśmy pojęcia. Są też miejsca, do których trudno się dostać: teren prywatny, baza wojskowa, mokradła... Ale to nie znaczy, że nie próbujemy. Mój syn, już niebawem kadet RAF, z zapałem podejmuje się zadań specjalnych. Mówi: „Daj mi zegarek, a ja tam pobiegnę. Jak komandos. Jak ninja.”

Jest w tym coś wyjątkowego – jazda bez konkretnego celu poza jednym: odkryć coś nowego. Nie ścigam się wtedy z czasem, nie patrzę obsesyjnie na waty. Po prostu jadę. Nagle docieram do wiosek, o których nigdy nie słyszałem, przejeżdżam obok zapomnianych cmentarzy, leśnych ścieżek prowadzących donikąd, a czasem trafiam na widok, który każe się zatrzymać i po prostu przez chwilę być. Z boku może to wyglądać dziwnie – i szczerze mówiąc, często tak właśnie jest. Na Stravie trasy z wypraw po nowe kwadraty przypominają jazdę kogoś, kto za wszelką cenę próbuje się zgubić: kluczenie, zawracanie, skręty donikąd. I dokładnie tak to wygląda w rzeczywistości. Nagle ląduję na czyimś podwórku, objeżdżam stodołę, zawracam na końcu polnej drogi – tylko po to, żeby system odnotował, że „kwadrat zdobyty”. A czasem, jak w zeszłą niedzielę, udaję spacer „za potrzebą” – 400 metrów w głąb czyjegoś pola, z licznikiem rowerowym w jednej, a telefonem w drugiej ręce, rozglądając się nerwowo, czy ktoś nie wypuści psa. Absurdalne? Pewnie. Ale satysfakcja – nie do podrobienia. Mój Übersquadrat ma wymiary 34x34.”

Squdrats zainteresował się też Marek.

“O Squadrats przeczytałem pierwszy raz w wywiadzie z Sewerynem. Powiem, że od razu mnie to zaciekawiło. Zawsze przejawiałem skłonność do odwiedzenia nowych miejsc. Mam swoje ulubione trasy niedaleko domu, jeśli jednak jest możliwość pojechania gdzieś dalej, to często tworzyłem trasę, aby zwiedzić nowej tereny. Dodatkowo rower szosowy dawał wielkie możliwości, w jeden dzień można było być 60, 80 i więcej kilometrów od domu. Samych tras stworzonych przez siebie mam na Stravie ponad 300. Inna sprawa, że Strava nie daje żadnych narzędzi żeby to łatwo porządkować 😏. Squadrats mocno wchodzi w głowę. Już nawet wydawać się prosta jak strzała droga z pracy, była kilkakrotnie modyfikowana o dobrowolne objazdy.

Z “pozytywnych” rzeczy nastąpiła też u mnie decyzja, żeby się dołożyć terenową jazdę. Tak do mnie zawitał gravel I nagle kwadraty wśród pól i łąk bez żadnych asfaltowych dróg stały się dostępne. Czekają już trasy jak objechanie bazy wojskowej (ile to można czekać, aż zrobią Sportive z tej bazy ;) ) a trasy wzdłuż wszechobecnych kanałów na polach na szerszych oponach będzie bardziej komfortowe. W pewne rejony przeprowadzany jest najpierw rekonesans. Google Streets nie zawsze oddaje dokładnie aktualny krajobraz czy dostępność dróg, potem dopiero podejmuje decyzję czy warto spróbować przejechać czy może trzeba podejść od innej strony czy jednak zignorować tabliczkę droga prywatna. Niewątpliwie są w tej zabawie duże pozytywy, jak odkryta droga przez rezerwat z przebiegającymi łaniami czy widok starego wiatraka schowanego na uboczu przed wzrokiem. W momencie pierwszego importu aktywności ze Stravy miałem übersquadrat o wielkości 5x5. Teraz odkryty jest już 14x14 i a i potencjał jest bardzo duży, zostaje zbierać porozrzucane tu i ówdzie zielone kwadraciki.

A tak o Squadrats piszę Tomek Sobkowiak.


“Squadrats zaskoczyło mnie tym, jak bardzo zmieniło sposób, w jaki postrzegam swoje treningi i wyprawy rowerowe. Gdy po zsynchronizowaniu ze Stravą zobaczyłem, że moje dotychczasowe trasy przeliczyły się na tysiące małych kwadracików, nagle uświadomiłem sobie, ile jeszcze jest do odkrycia. To nie była już tylko jazda na rowerze—stała się swego rodzaju misją, w której każdy nowy kwadrat na mapie to małe zwycięstwo.
Zaczęło się od ciekawości, ale szybko przerodziło się w wyzwanie, które zmusza mnie do szukania nowych dróg, eksplorowania miejsc, do których wcześniej bym nie trafił. Dzięki temu odkryłem nieoczywiste szlaki, zapomniane drogi i tereny, które na mapie były tylko puste przestrzenie, a w rzeczywistości kryły coś niezwykłego. Nagle zacząłem inaczej planować swoje trasy, a jazda przestała być powtarzalnym schematem—teraz każdy wyjazd to przygoda, w której mogę przesuwać swoje granice. Zamiast trzymać się utartych szlaków, szukam nowych dróg, patrzę na teren jak na układankę, którą mogę stopniowo uzupełniać. To doświadczenie nauczyło mnie, że nawet w dobrze znanej okolicy można znaleźć coś nowego. Squadrats sprawiło, że na nowo spojrzałem na swoje możliwości, a każda kolejna wyprawa to okazja do przetestowania siebie i przekroczenia własnych ograniczeń.”

Podsumowanie
Gdy deszcz za oknem pada i pada, warto usiąść z mapą i zaplanować trasę, która odkryje nowe squadrale. Squadrats zaczyna się niewinnie – od ciekawości, od kliknięcia w mapę. A potem zmienia zwykłe jazdy w wyprawy. Seweryn wciągnął w to całą rodzinę, Marek zmienił dojazdy do pracy w terenowe objazdy, a Tomek spojrzał na swoje treningi jak na misję odkrywcy. Każdy z nich znalazł coś dla siebie: emocję zdobycia, powód, by wrócić na rower, albo po prostu inny sposób patrzenia na znane okolice. Czasem potrzeba tak niewiele, by w rutynę wstrzyknąć odrobinę emocji. Wystarczy mapa, trochę ciekawości i chęć skręcenia tam, gdzie zwykle się nie skręca. Za Squadralem stoi polska firma także tym bardziej zapraszamy do zagłębienia się w kwadratowy świat.

 

Udostępnij:
Aktualności

Powiązane wpisy

Komentarze

Dodaj komentarz

Napisz odpowiedź